Kiedy oszczędności życia pochłonęła opłata likwidacyjna

Polisy inwestycyjne, potocznie zwane polisolokatami, to umowy indywidualnego lub grupowego ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym. Zazwyczaj serwowane są z wizją sporego zarobku w przyszłości, z możliwością znacznego pomnożenia kapitału. Często w wyobrażeniu otwierają wrota godnej i spokojnej emerytury, dają nadzieję na lepsze życie dla dorastających dzieci. Z chwilą zawarcia takowej umowy obowiązek regularnego wpłacania ustalonej składki nie stanowi żadnej przesłanki zniechęcającej. Tym bardziej, iż w zapewnieniach sprzedającego produkt ten nie różni się od zwykłej lokaty, a pozwala znacznie więcej „wyciągnąć”. Ponadto wpłata określonej składki to przecież jak spłata samochodu czy lodówki zakupionej na raty.

Opłata likwidacyjna?

Rozczarowanie pojawia się, gdy to w związku z chorobą, mniej korzystną sytuacją finansową bądź w wyniku własnych przemyśleń zrezygnujemy z opłacania dalszych składek i zażądamy zwrotu zainwestowanego kapitału. Wtedy to bowiem ubezpieczyciel zasłania się rzekomo poniesionymi kosztami obsługi naszej polisolokaty – m.in. wypłaconym wynagrodzeniem dla swoich agentów, uruchomieniem polisy, brakiem zysku.  Wówczas nalicza tzw. opłatę likwidacyjną, która w pierwszych latach trwania polisy niejednokrotnie stanowi 100 % wpłaconego kapitału.

Co możesz zrobić?

Ci bardziej naiwni, na których nota bene towarzystwa ubezpieczeniowe są przede wszystkim nastawione, odpuszczą i pogodzą się ze stratą oszczędności życia. Jedynie drapiąc się po głowie będą rozmyślać dlaczego przysłowiowa Pani Krysia nie uprzedziła ich o tak wygórowanych opłatach, przecież była ich zaufaną osobą, tylko ona od zawsze prowadziła ich finanse. Tymczasem Pani Krysia zagarnęła swoją niemałą prowizję, a względy moralne odłożyła na bok.

Ci bardziej zorientowani w temacie zaczną sprawdzać, dociekać i węszyć. Zauważą, iż kosztami, które rzekomo stanowić mają opłatę likwidacyjną, zostali już po części obciążeni przy zawieraniu umowy (m.in. opłata za uruchomienie polisy), a koszt związany z wynagrodzeniem agentów to nic innego jak wewnętrzna umowa, zaś brak zysku stanowi wyłączne ryzyko towarzystw ubezpieczeniowych. I tędy droga, żeby nie dać się nabić w butelkę.

Straty oszczędności da się uniknąć

Na odzyskanie niesłusznie pobranej opłaty likwidacyjnej mamy 10 lat. Orzecznictwo w zakresie opłat likwidacyjnych w ostatnim czasie znacznie się usystematyzowało na korzyść oczywiście „nabitych w polisę”. O ile bowiem zdarzają się jeszcze odmienne stanowiska sądów rejonowych, to o tyle rozstrzygnięcia sądów okręgowych, a zwłaszcza apelacyjnych nie pozostawiają złudzeń. Towarzystwa ubezpieczeniowe bezprawnie pobierają opłaty likwidacyjne w kosmicznych kwotach, jednocześnie nie potrafiąc logicznie wykazać ich ewentualnej zasadności. Co więcej, coraz częściej zdarza się, że w celu odzyskania swoich oszczędności nie jest konieczna batalia sądowa. Wydaje się bowiem, iż towarzystwa ubezpieczeniowe zaczynają rozumieć swoją przegraną pozycję i same wyciągają „ugodową dłoń”.

Interesuje Cię ten temat? Przeczytaj nasz artykuł o niedozwolonych zapisach dotyczących opłaty likwidacyjnej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *